Atmosfera w domu Artura staje się coraz cięższa. Elvira, z oczami pełnymi lęku i niepokoju, wciąż nie potrafi zapomnieć odgłosu strzału w lesie. Obraz krwi na ziemi i ciała, które osunęło się bez życia, nieustannie powraca w jej myślach. Arturo zauważa zmianę w zachowaniu córki, lecz nie zdaje sobie sprawy, że jej strach nie wynika jedynie z tragedii – Elvira ukrywa przed nim prawdę, która pali ją od środka. Mężczyzna namawia ją, by wyjechała z Madrytu i odzyskała spokój, ale dziewczyna boi się, że gdy tylko zniknie, sekrety wypłyną na powierzchnię.

Tymczasem Blanca nadal toczy wewnętrzną walkę między miłością a obowiązkiem. Diego, mimo że jego choroba postępuje, stara się chronić ją przed manipulacją Samuela i Ursuli. Pisze list, w którym wyznaje Blance swoje prawdziwe uczucia i przyznaje, że tylko ona daje mu siłę, by żyć dalej. Jednak zanim list trafia do rąk ukochanej, Ursula przechwytuje go i bez wahania niszczy. Wie, że ich miłość mogłaby zburzyć całą misternie uknutą intrygę.

Samuel z kolei staje się coraz bardziej bezwzględny. Coraz częściej podejrzewa, że Blanca i Diego wciąż utrzymują kontakt. Ogarnia go gniew i zazdrość. Szuka konfrontacji z bratem. W dusznej ciszy pokoju stają naprzeciwko siebie – dwaj mężczyźni, których łączy krew, lecz dzieli wszystko inne. Diego kaszle krwią, ale nie spuszcza wzroku z Samuela i mówi: „Możesz zabrać mi wszystko, ale nigdy nie zmusisz Blanki, by cię pokochała.” Te słowa wywołują w Samuelu furię, której nie potrafi już powstrzymać.

Ursula obserwuje z cienia, jak cała rodzina rozdziera się na kawałki. Na jej twarzy pojawia się delikatny uśmiech – taki, który zwiastuje, że najgorsze dopiero nadejdzie.




