Uncategorized

Tak zwróciła się do fanów przed śmiercią Agnieszka Maciąg. Jej wzruszające słowa poruszyły wszystkich –

Tak brzmiały ostatnie słowa Agnieszki Maciąg.
Odeszła kobieta, która dla wielu była symbolem siły, klasy i duchowej przemiany.

Agnieszka Maciąg przez dekady pozostawała jedną z najbardziej rozpoznawalnych Polek. Jej droga życiowa była niezwykle różnorodna: od wielkiej kariery modelki na światowych wybiegach, przez pracę dziennikarską i aktorską, aż po pisarstwo i działalność na rzecz świadomego, harmonijnego życia. Urodzona w Białymstoku, szybko wkroczyła do świata mody, a przełomem okazał się rok 1989 — wygrana w konkursie amerykańskiej agencji, która otworzyła jej drzwi do Nowego Jorku, Mediolanu i Paryża.

Na wybiegu pracowała dla największych — Karla Lagerfelda, Pierre’a Cardina, Escady. Jej twarz zdobiła okładki prestiżowych magazynów, a nazwisko stało się synonimem elegancji. Kiedy moda przestała jej wystarczać, zwróciła się ku mediom, a później ku duchowości i literaturze. To właśnie dzięki książkom o świadomym życiu, zdrowiu i wewnętrznej równowadze zyskała nową społeczność — ludzi, dla których była nie tylko autorką, ale przewodniczką.

W życiu prywatnym Maciąg równie mocno stawiała na rodzinę. Z pierwszego związku miała syna Michała, a u boku fotografa Roberta Wolańskiego doczekała się córki Heleny. Jej historia była dowodem na to, że można żyć wiele razy — zmieniać swoje role, szukać nowych dróg i jednocześnie pozostać wierną sobie.

Odejście autorki dziewiętnastu bestsellerów poruszyło tysiące ludzi. Dla wielu była autorytetem, inspiracją i źródłem otuchy. Tym większym ciosem okazała się wiadomość o jej śmierci — po długiej, cichej walce z chorobą nowotworową. Agnieszka nie epatowała swoim cierpieniem, nie upubliczniała szczegółów leczenia. Wycofała się dyskretnie, skupiając na najbliższych, zdrowiu i tym, co przez lata sama głosiła: wewnętrznym spokoju.

Potwierdzenie zgonu pojawiło się na Facebooku — w niezwykle poruszającym wpisie jej męża Roberta Wolańskiego. Te słowa, pełne bólu i miłości, pokazały, jak wyjątkową osobą była dla niego na co dzień:

„Dzisiaj zgasło moje Słońce. Światło, które zmieniło moje życie. Dało mi Miłość. Siłę. Wiarę i Zaufanie… Teraz Światłością jesteś Ty. Bądź wolna, bo zawsze kochałaś Wolność. Będę zawsze widzieć Twoje oczy pełne Miłości.”

Walka z chorobą trwała od lat — o nawrocie nowotworu Agnieszka informowała w wąskich, zamkniętych grupach swoich czytelników. Najbliżsi wiedzieli, że jej aktywność słabnie. Ostatnie miesiące niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego, pozostając jednak aktywną w internecie. To właśnie tam zostawiła swoim fanom swoje ostatnie słowa.

Ostatni wpis Agnieszki Maciąg — jej pożegnanie ze światem

23 października opublikowała post, który dziś brzmi jak duchowy testament. Pisała w nim o wdzięczności — wartości, którą uczyniła fundamentem swojego życia:

„Wdzięczność zaczyna się od jednego prostego słowa ‘dziękuję’, ale żeby nadać jej moc, trzeba poczuć ją całym sercem. (…) Im częściej mówisz ‘dziękuję’, tym intensywniej promieniuje i wibruje w Twoim ciele, niosąc dobroczynną przemianę. (…) Praktykuj to jak najczęściej — w ten sposób zasiewasz energetyczne nasiona dobra w swoim życiu. Niech się mnożą i powiększają. Z miłością.”

Dziś te słowa wybrzmiewają inaczej — jak delikatne, piękne pożegnanie, jak wskazówka pozostawiona tym, którzy ją kochali i tym, którzy odnajdywali spokój w jej książkach.

Agnieszka Maciąg odeszła, ale jej przesłanie — o uważności, wdzięczności i życiu w zgodzie z sobą — zostanie z ludźmi na długo.

LEAVE A RESPONSE

Your email address will not be published. Required fields are marked *