Zrozpaczona Małgorzata Kożuchowska nie może uwierzyć, że to prawda. Nekrolog wprawił ją w osłupienie –

Małgorzata Kożuchowska, jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek, od lat obecna w świecie filmu, teatru i telewizji, niejednokrotnie podkreślała, jak ważni są dla niej ludzie, których spotyka na swojej zawodowej drodze. Wspominała często, że to właśnie relacje, rozmowy i wymiana doświadczeń budują fundamenty jej twórczego życia. Jednak to, co wydarzyło się ostatnio, całkowicie ją zaskoczyło i wstrząsnęło nią do głębi.
W pewne spokojne popołudnie, przeglądając bieżące wiadomości, natrafiła na nekrolog, który sprawił, że dosłownie zamarła. Wieść o śmierci osoby, którą darzyła ogromnym szacunkiem i sympatią, była dla niej tak szokująca, że przez dłuższą chwilę nie mogła uwierzyć własnym oczom. Jak opowiadają jej bliscy, Kożuchowska musiała przeczytać tekst kilkukrotnie, aby w ogóle dopuścić do siebie myśl, że to, co widzi, jest prawdą.

Osoba, którą pożegnano w nekrologu, była kimś, z kim aktorka wielokrotnie współpracowała i kogo uznawała za inspirującego, dobrego człowieka. Choć ich drogi zawodowe ostatnio się nie przecinały, wciąż utrzymywali sporadyczny kontakt i oboje cenili sobie tę relację. Informacja o śmierci przyszła nagle, bez żadnych wcześniejszych sygnałów czy ostrzeżeń.
Znajomi aktorki opowiadają, że tamtego dnia Kożuchowska dłużej niż zwykle pozostawała w milczeniu. Była przybita, poruszona i zdawało się, że nie potrafi odnaleźć właściwych słów, by opisać to, co czuła. „To niemożliwe”, miała powtarzać, wciąż nie mogąc zaakceptować brutalnej rzeczywistości.

Dla Kożuchowskiej śmierć tej osoby była nie tylko końcem pewnego etapu, ale też bolesnym przypomnieniem o kruchości ludzkiego życia. W rozmowach z bliskimi wspominała, jak bardzo ceniła sobie ich wspólne projekty, rozmowy za kulisami i wzajemne wsparcie. Szczególnie mocno utkwiły jej w pamięci słowa zachęty, które niegdyś usłyszała od zmarłego — słowa, które dodały jej siły w jednym z trudniejszych momentów kariery.
Aktorka postanowiła wysłać rodzinie zmarłego osobiste kondolencje, podkreślając, jak wyjątkową i wartościową osobą był dla niej ich bliski. Jak mówią znajomi rodziny, jej list miał niezwykle wzruszający ton i został odebrany z wielką wdzięcznością.

Choć czas łagodzi ból, Kożuchowska wie, że pustka po stracie wartościowych ludzi nigdy nie znika całkowicie. W jednym z późniejszych, prywatnych komentarzy miała wyznać, że takie chwile uświadamiają jej, jak ważne jest, aby doceniać obecność innych, dopóki jeszcze mamy ku temu okazję.
Dziś aktorka wspomina zmarłego z wielkim ciepłem. Zachowuje w pamięci najpiękniejsze chwile współpracy i rozmów, a szok, jaki wywołała wiadomość o śmierci, powoli ustępuje miejsca refleksji i wdzięczności za to, że dane jej było taką osobę w ogóle spotkać.




