Uncategorized

Bahar w szoku! To miał być jej wielki dzień… aż prezent pokazał prawdę!

Salon wyglądał jak pastelowy wybuch radości: błękitne i różowe balony stały w rogach niczym strażnicy wielkiej tajemnicy, girlandy zwisały z kinkietów, a na środku, dumnie jak tron, stało masywne pudełko przewiązane białą wstęgą. Goście krzątali się wokół stołu zastawionego przekąskami, ale to właśnie karton przyciągał spojrzenia wszystkich niczym magnes.

Kuzey, z tajemniczym uśmiechem, prowadził Bahar z zasłoniętymi oczami.

– Już mogę zobaczyć? – zapytała, prawie podskakując z ekscytacji.

Cavidan krążyła wokół pudełka jak kot wokół miski mleka.

– Kuzey, kochanie, powiedz nam, co tam jest! – błagała, nie mogąc ustać w miejscu. – Samochód to nie jest, za mały… Dom też by się nie zmieścił, ale akt własności już tak! No, ale wtedy nie byłoby tak wielkiego pudełka… Ach, umieram z ciekawości!

– Najpierw niech wszyscy goście przyjdą – odparł Kuzey spokojnie, jakby ta ciekawość sprawiała mu satysfakcję.

– Prezent jest dla mnie? – dopytywała Bahar z szerokim uśmiechem.

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

– Dla osoby, która nosi dziecko – odpowiedział miękko Kuzey, co natychmiast wywołało dumne spojrzenie Cavidan.

Do salonu weszła Yildiz, pchając wózek z Hulyą. Kuzey zerknął na zegarek.

– Myślę, że mój wujek się spóźni – stwierdził.

– Tak, on i pani Feraye będą później – potwierdziła Yildiz.

– W takim razie zaczniemy od pierwszej niespodzianki – oznajmił Kuzey.

– Otwórzmy już to pudełko! – Cavidan zatarła ręce jak dziecko wyczekujące prezentów pod choinką.

– Nie. To pudełko otworzymy wtedy, gdy będą wszyscy.

– Ale przecież już są – zdziwiła się Bahar.

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

Kuzey uśmiechnął się tajemniczo.

– Nie sądzę. Brakuje jednej osoby.

W tym momencie w drzwiach pojawiła się Sila. Jej obecność była jak nagła zmiana powietrza – jedni odetchnęli z ulgą, inni zesztywnieli.

– Dopiero teraz jesteśmy w komplecie – oznajmił Kuzey.

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

Cavidan aż się cofnęła.

– Sila?! Co ty tu robisz? Przecież miałaś odejść!

– Dlaczego miałaby odejść? – Kuzey skrzyżował ramiona. – Sila ma takie samo prawo być tutaj jak wszyscy. To jej rodzina. Jej siostrzeniec albo siostrzenica. Mamy matkę, mamy dziecko w jej łonie… ale wciąż brakuje jednej bardzo ważnej rzeczy.

Bahar spojrzała na niego zdezorientowana.

– Czego brakuje?

Kuzey uniósł dłonie.

– Gotowi na niespodziankę?

– Na Boga, otwórzcie to pudełko! – wrzasnęła Cavidan, prawie podskakując. – Zwariuję z ciekawości!

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

– W takim razie… – Kuzey uśmiechnął się szeroko – zaczynamy!

W jednej chwili pokrywa kartonu wystrzeliła w górę, a z jego wnętrza wyskoczył… Şükrü. W czerwonej koszulce, z szerokim uśmiechem i delikatnym machnięciem dłoni, wyglądał, jakby wchodził na scenę urodzinowego przyjęcia.

Kuzey, Sila i Yildiz zaczęli klaskać, a ich twarze promieniały triumfem.

Cavidan znieruchomiała. Jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a usta otworzyły w niemym przerażeniu. Wyglądała, jakby miała upuścić przyłapane na gorącym uczynku sumienie na podłogę.

Bahar także stała osłupiała – jakby świat nagle przestał się zgadzać z jej wyobrażeniami.

Şükrü rozejrzał się wesoło po pokoju.

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

– Niespodzianka! – zakrzyknął z entuzjazmem.

Nikt poza Kuzeyem, Silą i Yildiz nie był w stanie nawet mrugnąć.

A to dopiero początek.


Şükrü z trudem wydostaje się z pudełka. Zgięty wpół, sapie ciężko, po czym prostuje się i rozciąga plecy.

– Cavidan, kochanie… – mówi z czułością i dumą, ocierając pot z czoła. – Podobała ci się niespodzianka?

Cavidan cofa się o krok, jakby widziała ducha. Jej twarz tężeje, a oczy biegają po obecnych, jakby szukała ratunku.

Bahar odzyskuje głos jako pierwsza.

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

– Kuzey… – w jej głosie pobrzmiewa narastająca panika – co się tutaj dzieje? Co to ma znaczyć?!

Kuzey opiera dłonie na biodrach i uśmiecha się chłodno, niemal z teatralną uprzejmością.

– Czego nie rozumiesz, Bahar? To przecież cudowna niespodzianka. – Odwraca lekko głowę w stronę Cavidan. – Jeśli jednak ty nie rozumiesz… może pani Cavidan zechce wszystko wyjaśnić?

Cavidan milczy, wbita w ziemię jak przestraszona uczennica przy tablicy. Şükrü, nieświadomy tragedii rozgrywającej się wokół, ochoczo unosi palec.

Zobacz więcej

Kosze upominkowe

– Pan Kuzey poprosił mnie, żebym przygotował niespodziankę dla twojej mamy – oznajmia z dumą.

– Jaką niespodziankę? – Bahar mruży oczy, jakby z każdym słowem próbowała dopasować elementy układanki, które nie chcą do siebie pasować.

– Dobrze więc – mówi Kuzey, unosząc brew. – Skoro twoja mama nie chce się odezwać, pozwólmy panu Şükrü kontynuować.

Şükrü prostuje się, sięga do kieszeni i wyciąga zmiętą kartkę. Delikatnie ją rozkłada, jakby trzymał arcydzieło.

– Napisałem coś specjalnego dla mojej królowej. – Oczyszcza gardło. – Posłuchajcie.

Czyta donośnie, z patosem:

Co dzień ukrywałaś tajemnicę, która miała odmienić twoje życie.
Ale prawda, jak zawsze, wypłynęła na powierzchnię.
Vszystko miałaś zaplanowane: kłamstwo, rolę, nowe życie dla córki.
Ich intryga miała zostać sekretem – aż do narodzin dziecka.
Dziś jednak maski opadły, a ty stoisz tu zdemaskowana.
A teraz każdy już wie, kto naprawdę nosi to dziecko.
Nie da się uciec przed prawdą, moja królowo.

W salonie zapada absolutna cisza, którą po sekundzie rozbija entuzjastyczne klaskanie Yildiz, Sili i Kuzeya. Udają zachwyt tak przesadnie, że aż staje się to karykaturalne.

– Panie Şükrü! – woła Kuzey. – Chyba jeszcze nigdy nie słyszałem piękniejszego wiersza!

Şükrü promienieje.

– To akrostych – wyjaśnia, podchodząc bliżej Cavidan i podsuwając jej kartkę. – Jeśli odczytasz pierwsze litery każdego wersu, otrzymasz słowo „Cavidan”. Wszystko dla ciebie, moja droga.

Cavidan otwiera usta, ale żaden dźwięk z nich nie wychodzi.

Bahar wybucha jako pierwsza.

– Co to za nonsens?! – krzyczy, zaczerwieniona ze wstydu i złości.

Kuzey jednak nie daje jej odetchnąć. Jego głos jest idealnie spokojny, co tylko potęguje grozę momentu.

– Bahar, wygląda na to, że mimo wszystko nadal nie zrozumiałaś tej historii. – Podchodzi bliżej, patrząc jej prosto w oczy. – Wyjaśnię ci to więc szczegółowo. Tak, żebyś już nie miała wątpliwości.

Wskazuje na Şükrü.

– Ten człowiek jest ojcem dziecka. Ale nie twojego dziecka. Bo ty nie jesteś w żadnej ciąży.

Bahar blednie. Cavidan zamyka oczy, jakby dostała cios w brzuch.

Kuzey kontynuuje:

– W ciąży jest twoja matka. A plan był prosty: ty udajesz ciążę, czekasz, aż Cavidan urodzi, a potem bierzesz jej dziecko jako własne. – Unosi dłoń, jakby tłumaczył dziecku prostą matematykę. – Wspaniały pomysł, naprawdę. Gdyby nie to, że wpadliście we własne sidła.

Cavidan i Bahar stoją jak skamieniałe posągi – upokorzone, obnażone, pokonane.

Kamera zbliża się na Hulyę siedzącą w wózku. Jej twarz jaśnieje triumfem, a w oczach błyszczy ciężka, długo tłumiona satysfakcja. Wreszcie prawda o Bahar wyszła na jaw. Wreszcie sprawiedliwość choć na chwilę zajrzała do tego domu.

A w tym salonie – pełnym balonów, prezentów i ułudy radości – rozpadła się największa iluzja Bahar i Cavidan.

I nic już nie będzie takie jak przedtem.Bahar w szoku! To miał być jej wielki dzień… aż prezent pokazał prawdę!

LEAVE A RESPONSE

Your email address will not be published. Required fields are marked *