Nikt się tego nie spodziewał. Ledwo dwa tygodnie do końca roku, a Anita Werner przekazała takie informacje. Jasno postawiła sprawę: „To tyle” –

Anita Werner od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN. Prowadzenie głównych wydań „Faktów” to tylko część jej zawodowej aktywności, bo dziennikarka z powodzeniem realizuje się także poza ekranem. Równie stabilnie układa się jej życie prywatne, w którym ważne miejsce zajmuje wieloletni partner – dziennikarz sportowy Michał Kołodziejczyk.
Łączy ich nie tylko uczucie, ale też wspólne pasje. Oboje uwielbiają sport, zwłaszcza bieganie i piłkę nożną, a także pisanie. Ich ostatnia książka okazała się dużym sukcesem wydawniczym, co Werner niedawno z dumą komunikowała w mediach społecznościowych. Mimo napiętych grafików starają się jednak dbać o równowagę między pracą a odpoczynkiem.
Jednym z ich sprawdzonych sposobów na reset są podróże. Jak się właśnie okazało, para nie czekała do końca roku z kolejnym wyjazdem. Tuż przed świętami zdecydowali się opuścić Polskę i wybrali kierunek, który raczej nie kojarzy się z grudniowym urlopem.
We wtorkowy poranek Anita Werner zdradziła, że tym razem wylądowała nad Morzem Północnym. Z charakterystycznym dla siebie dystansem zapowiedziała, że zdjęcia z północno-wschodniej Anglii nie będą pełne słońca, a raczej deszczu, szarości i surowego klimatu. Jak zaznaczyła, nie każdemu taka estetyka musi przypaść do gustu.
Powód wyprawy był jednak wyjątkowy – dziennikarka wraz z partnerem wybrała się na jeden z najbardziej elektryzujących meczów w Anglii: starcie Sunderlandu z Newcastle. Werner nie kryła zachwytu atmosferą na stadionie, podkreślając, że mimo wielu sportowych wydarzeń widzianych na żywo, to przeżycie zrobiło na niej ogromne wrażenie.
Na zakończenie dała do zrozumienia, że to z pewnością nie była ich ostatnia wizyta w tym regionie. Północno-wschodnia Anglia – choć daleka od pocztówkowych krajobrazów – najwyraźniej zapisała się na ich prywatnej mapie miejsc, do których warto wracać.




